Dobra książka, Literatura obca

To nie fikcja, to sowiecka Rosja lat 80. XX wieku

Wyobraź sobie, że nie znasz się na fizyce jądrowej, ale mimo wszystko dostajesz pracę na stanowisku kierownika

Reportaż jako gotowy materiał na film

Wyobraź sobie, że nie znasz się na fizyce jądrowej, ale mimo wszystko dostajesz pracę na stanowisku kierownika. Bierzesz, bo w okolicy nie ma innych zakładów pracy. Jedziesz do miejscowości, w której rozpoczniesz pracę, dostajesz tam mieszkanie, zastrzyk gotówki, a twoje dzieci będą od razu przyjęte do szkoły i przedszkola. W pracy nie nauczysz się niczego od swoich kolegów po fachu, bo oni też się na tym nie znają. Jest dwóch, którzy skończyli kurs korespondencyjny, ale przyznają się, że trochę ściągali. Widzisz, że pali się czerwona lampka. Taka, która nie powinna. Twój szef każe ci nie reagować. Chwilę później widzisz jak wybucha reaktor jądrowy. Chcesz coś zrobić, ale dostajesz rozkaz, żeby się nie ruszać z miejsca i wrócić do pracy, jakby nic się nie stało. Co robisz?

Reportaż Adama Higginbothama O północy w Czarnobylu (https://www.taniaksiazka.pl/o-polnocy-w-czarnobylu-nieznana-prawda-o-najwiekszej-nuklearnej-katastrofie-adam-higginbotham-p-1290443.html) w podobny sposób wprowadza nas do wydarzeń kwietniowej nocy 1986 roku, kiedy zniszczeniu ulegnie reaktor nr IV w Czarnobylu. Od samego początku nie możemy się oprzeć wrażeniu, że towarzyszy nam intryga. Tak jakby wszyscy wiedzieli, że coś może się stać, ale nikt nie chce reagować. I, o zgrozo, nie zrobi tego przez ponad dwa dni – robotnicy będą dalej przychodzić na swoje zmiany, w dodatku pomogą strażakom donosząc kubły z wodą. Mieszkańcy Prypeci będą obserwować pożar i unoszącą się łunę nad miasteczkiem ze swoich balkonów lub parków. Nikt nie ma skafandra ochronnego, grafit wynosi się w wiadrach, pojemnikach, i co tam jeszcze jest pod ręką. Strażacy i wojsko często pracują bez rękawic, narzekają na zaczerwienienia i opuchliznę. Znikną, przetransportowani do jednostek medycznych, w których w większości ograniczy się leczenie do podania jodyny.

Co na to rząd?

Trzeba pamiętać, że sowiecka Rosja to kraj funkcjonujący na zasadach hierarchii urzędniczej, w której wszyscy się gubią. Rozkazy przychodzą na piśmie, albo telefonicznie w środku nocy, nikt o nic nie pyta. Pojawiające się w mediach informacje o awarii, która jest pod kontrolą oraz błędzie maszyn, które są już naprawione i czekają na powrót do pracy, nie mówią nic. Radioaktywna chmura najpierw powoduje tragiczne w skutkach deszcze nad regionem Prypeci, a następnie, pchana przez wiatr rozpościera się nad zachodnią i północną częścią Europy. Do Polski informacja o wydarzeniu dotrze dopiero po 1 maja, by nie zaburzyć obchodów Święta Pracy. W wielu wypadkach na reakcję jest już stanowczo za późno, a odwracanie skutków katastrofy zajmie jeszcze wiele, wiele lat.

Adam Higginbotham punktuje ignorancję władz, bezzasadne decyzje i rozkazy, często opóźniające istotne zadania, prowadzące do zneutralizowania skutków wybuchu, ale przede wszystkim wskazuje na brak specjalistów w dziedzinie fizyki jądrowej. Ściągnięci do Czarnobyla naukowcy znają temat pobieżnie, większość z nich działa na usługach władzy i zajmuje się tuszowaniem skandalu niż faktyczną pracą. Lwia część decyzji i działań okazuje się bezużyteczna, w dodatku cały czas marnuje cenny czas, który powinien być wykorzystany zupełnie inaczej.

Book obraz autortstwa katemangostar - www.freepik.com